JEEP TRIP

15 listopada 2018
Czy to już ten czas, kiedy jesienna aura powoli dobiega końca? Czy to już ten moment, kiedy przestawiamy się na prawdziwą zimę? Czy to już? Zadaję sobie to pytanie zarówno ze smutkiem, jak i ogromną radością. Uwielbiam jesień i jej przepiękne, przyrodnicze walory, ale z niecierpliwością wyczekuję też zimowego okresu świątecznego. To już połowa listopada, jeszcze trochę i znów aura dookoła zacznie pachnieć prawdziwą magią! Ale zanim to nastąpi, staram się maksymalnie skorzystać z jesiennego klimatu, który w tym roku doprawdy nas zaskakuje. To chyba pierwszy rok, kiedy udało mi się wykonać jesienią aż tyle cudownych, złocistych zdjęć! 

Tamtego poranka obudziłam się z nieciekawym nastawieniem. Spodziewałam się już chłodnego i ponurego dnia z mgłą w oddali oraz lekką mżawką. Nic bardziej mylnego, bo wolny poniedziałek rozpoczął się dość pogodnie. Od razu dostałam zastrzyku energii, ale do pełni szczęścia brakowało mi zwykłego spaceru. Ostatnie intensywne tygodnie wypompowały mnie z mocy i potrzebowałam oddechu, najlepiej na świeżym powietrzu. Wtedy Łukasz zaproponował mi przejażdżkę jeepem po okolicznych lasach. Złapałam za aparat, ubraliśmy się ciepło i wyruszyliśmy!


Złocisto, czerwono brązowe alejki w lasach najcudowniej oddają klimat jesieni. Tam czuć ją najbardziej, zarówno pod względem atmosfery jak i zapachu. Szeleszczące liście pod butami, zapach drewna i roślin oraz ta cisza, raz po raz przerywana śpiewem ptaków w oddali. Początkowo pogoda była dość ostrożna, mimo wysokiej temperatury. Dopiero z biegiem dnia, zaczęło wyglądać słońce, które raziło nas w oczy wyglądając zza koron drzew. Tak niewiele potrzeba by poczuć niewyobrażalny spokój i szczęście. Niby taki banał, a wprawia w niesamowity nastrój. Nie mogłam napatrzeć się na pięknie oświetlone drzewa, nie mogłam przestać wdychać tego świeżego powietrza. Znamy to doskonale, a jednak za każdym razem natura zadziwia na nowo.


Te pomarańczowe dresiaki, które miałam wtedy na sobie to jedne z najlepszych spodni dresowych jakie miałam! Marka NAOKO nie przestaje mnie zadziwiać jakością i oryginalnością projektów. Ciepłe, grube, ale przyjemne w noszeniu, do tego idealny krój oraz akcent w formie napisu. Mimo ciepłej pogody, nie dałam się zwariować i już zarzuciłam na siebie puchacza. Pogoda bywa zdradliwa, dlatego nie ma co szaleć kiedy tylko lekko przygrzeje słońce. Ono już nie jest letnie, a powoli zmierza ku zimowemu, dlatego nie ma co kusić losu i warto zadbać o zdrowie. Na nogi ukochane Timby i wio!


Pogoda powoli się załamuje, czuć już powiew zimy, ciemne poranki i światła latarni we mgle sieją już typową jak na koniec roku aurę. Lubie ją. Jest nostalgiczna, ale mimo wszystko pozytywna. Listopad nabiera rozpędu, wraz z nim wiele innych spraw i obowiązków - ja mam ich masę na głowie zawsze pod koniec roku, ale szczerze - chyba już mam siłę, by ich wszystkich dopilnować. Mam nadzieję, że i Wy wykorzystaliście jesień i nacieszyliście się nią maksymalnie!


Spodnie - NAOKO, tshirt i kurtka - ZARA, buty - Timberland


3 komentarze:

  1. Wooow jakie piekne zdjecia! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Klimat zdjęć jest niesamowity! Super

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili,
    Miłego dnia, xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite zdjęcia! :) Ślicznie wyglądasz, buty pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)