Łupy z Sopotu

30 kwietnia 2012
Cześć wszystkim! Jak pisałam we wcześniejszym poście, wyjechałam na weekend do siostry do Sopotu. Nie były to tylko rodzinne odwiedziny a również zamiar rozpoczęcia fajnej i długiej majówki właśnie nad morzem. Sopot to piękne miasto, zawsze dużo tam ludzi (co niekoniecznie jest zawsze fajne), wiele pięknych miejsc do zwiedzenia i okazja by nawdychać się trochę jodu :). Bardzo cieszyłam się na ten wyjazd, bo lubię podróżować i oglądać morze siedząc na żółtym piachu. Niestety wyjeżdżając w piątkowy wieczór dopadł mnie mały katar ale miałam nadzieję, że zwalczę go skutecznym lekiem, który posiadam. Niestety w ciągu całego pobytu moja choroba się rozwinęła i wczorajsza podróż do domu była koszmarem :(. Całe szczęście dziś czuje się już lepiej i mam nadzieję, że lada chwila stanę na nogi bo zaplanowałam przecież cudowną majówkę i przede mną kolejny wyjazd! 3majcie kciuki.
Więcej info z pobytu w Sopocie dodam w kolejnej notce, w której dodam też mnóstwo zdjęć, które udało mi się tam zrobić. Zanim je dobrze przygotuje, chciałabym najpierw pokazać Wam łupy, które stamtąd przywiozłam. Oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty w Galerii Bałtyckiej w Gdańsku :). Nie miałam wielkich zamiarów by robić ogromne zakupy a bardziej czaić się na fajną okazję. W którymś z poprzednich postów pokazywałam Wam sklejkę zdjęć z telefonu, gdzie m.in pokazałam Wam zdjęcie w sweterku ombre z Zary, którego w końcu nie dorwałam. W gdańskiej Zarze również go nie było ale uratował mnie sklep Pull&Bear i pomógł spełnić moje kolejne must have. Sweterki ombre bardzo mi się podobają bo są oryginalne i wyróżniają się. Już jakiś czas temu podobał mi się ten trend ale w sklepach nie było za wiele ubrań w tym stylu. W końcu dorwałam swój sweterek, który jest trochę oversize (mimo iż jest to S'ka) i jego kolory to przejście z białego w delikatną zieleń. Kolejnym łupem jest krótka, kwiecista spódniczka. Nie miałam zamiaru kupować takiej spódniczki póki co, ale zachęciła mnie jej cena oraz to jak leżała na moim zadku :D. Mam nadzieję, że wkrótce pokażę Wam ją w jakimś outficie :). A raczej zrobię to na pewno bo pogoda jest przecudna, okazji do zdjęć będzie mnóstwo także obiecuję Wam duuużo, dużo zdjęć :).
Co jeszcze przywiozłam z Sopotu to mgiełka do ciała z ukochanego sklepu The Body Shop <3. Wchodząc do tego sklepu mam ochotę wąchać każdy olejek, każde masło, mgiełkę i cokolwiek stoi tam na półkach. Nawet z katarem czułam każdy zapach :D. Siostra zgarnęła dla siebie mleczko pod prysznic i body mist o zapachu masła Karite, ja natomiast body mist o zapachu kokosu. Zdjęcia znajdziecie poniżej :).

Pull&Bear | Bershka


 

27 komentarzy:

  1. wow, świetna spódniczka! Też chcę taką!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!

    Też mam ochotę na mgiełkę z body shop:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po ile ta spódniczka była? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja wchodzac to TBS nie tylko mialam ochote wachac, ale i jesc :P
    cudny sweterek, Twoje kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj, spódniczka z Bershka jest śliczna;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spódniczka jest rewelacyjna :)
    Czekam na zestaw z nią :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sweterek idealnie będzie pasował w zestawie z tą spódniczką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja Ci zazdroszczę tego Sopotu!:))
    Śliczny ten sweterek i spódniczka cuudna<3
    Zawsze kupujesz takie piękne rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
  9. super blog i nagłówek!
    zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale cudne rzeczy kupiłaś! *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. cudna spódniczka i sweterek<3

    OdpowiedzUsuń
  12. bluzeczka ombre świetna !! :)
    dziękuję ci za wsparcie, dużo to dla mnie znaczy ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. No sukieneczka i bluzka świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny sweterek :) ach zawsze chciałam pojechać do Sopotu ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Ile kosztował sweterek? Jest cudowny! <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :)