CO SŁYCHAĆ?

11 maja 2016
Bloger to też człowiek i miewa lepsze i gorsze dni. Z tym że u mnie nie ma tych gorszych dni, tylko po prostu sporo się dzieje. Nie było mnie tutaj dość długo, bardzo się stęskniłam i serce mi pęka, że nie mogłam tu z Wami być tak często jak kiedyś. To nie było ładowanie baterii, odpoczynek, czy spadek motywacji i weny, co dopada często innych blogerów. Ja po prostu działam na najwyższych obrotach od ostatnich tygodni, życie wywraca się do góry nogami, planów i celów przybywa, a mi braknie na wszystko czasu. Dzisiejszy wpis to mix instagramowych zdjęć i krótki komentarz ode mnie, tak aby przypomnieć Wam o swojej osobie. Niech on będzie początkiem czegoś nowego. Nie nowej mnie, nowego stylu, nowego blogowania - nowego, następnego rozdziału. Nie ma tu miejsca na obiecanki cacanki, zapewnianie, że od teraz, wszystko będzie lepsze, a ja naładowana pozytywną energią wracam ze zdwojoną siłą. Takie gadanie to puste gadanie. Wiele się zmieniło, ale ja właśnie robię wszystko, by było tu jak dawniej mimo tych zmian. Co to za zmiany w takim razie?


SPRING WONDERLAND

25 kwietnia 2016
Każdego roku o tej porze, udaję się do pobliskiego miasteczka, gdzie kwitnie przepiękna alejka. Jej widok zawsze utwierdza mnie w przekonaniu, że wiosna jest już w pełni z nami i co więcej, świat po prostu staje się piękniejszy. Uwielbiam to miejsce, które pachnie wolnością, lekkością i słońcem. To tak naprawdę tylko rzędy kwitnących drzew, ale dzięki tak oczywistym rzeczom, które nas otaczają właśnie świat dookoła staje się niesamowity. Nie mogło mnie zabraknąć w tym miejscu i tego roku, ale niestety trochę się spóźniłam. Drzewa powoli przekwitały, a ich kopuły nie były już gęstymi falami kwiatów. Niewiele to jednak zmieniło. Efekt i tak okazał się piękny, miejsce nie straciło uroku, a ja mogłam znów nacieszyć się tym wiosennym widokiem, wziąć głęboki wdech i poczuć tą błogą ciszę, radość i spokój. To miejsce naprawdę jest magiczne, choć tak pospolite. Wycisza, regeneruje myśli, jest niczym ładowarka. Mam kilka takich miejsc, które tak pozytywnie mnie nastrajają. Cieszę się, że są w zasięgu moich rąk, że mogę wsiąść w samochód, pojechać tam, nacieszyć się i wrócić tam kiedy tylko mam na to ochotę. Przy okazji odwiedzin ulubionej alejki, sfotografowałam też moją stylówkę, która wpada w nieco elegancki styl, głównie za sprawą pięknych, wiązanych sandałów. Body ze sznureczkami na dekolcie to mój hit, a futerkowa kamizelka jest jednym z najlepszych zakupów, jakie zrobiłam. Ahh, już nie mogę doczekać się kwietnia roku następnego, by zrobić na tej alejce kolejne cudowne, pachnące radością zdjęcia!

NOWY, BIAŁY DOMOWNIK!

15 kwietnia 2016
Doskonale już znacie wygląd mojego pokoju, którego zdjęcia często wrzucam na social media, czy tutaj - na bloga. Wiecie też, że uwielbiam pastelowo biały wystrój wnętrz, który idealnie pasuje do kobiecej czy dziewczęcej sypialni. Ja od zawsze o takiej marzyłam i ponad rok temu moje marzenie się spełniło. Choć nie mam ogromnego talentu przy urządzaniu wnętrz, to mimo tego doskonale wiedziałam jak będzie wyglądał mój zakątek, który stał się moim małym królestwem. Jego zarys rodził się w głowie od wielu lat, a kiedy stał się on już rzeczywistością, mogłam urządzić go wg własnego gustu i upodobań. Te upodobania są dość cukierkowe, pastelowe i bardzo dziewczęce, ale niezmienne aż do dziś. Przypominam przy okazji wpis z ROOM TOUR, gdzie znajdziecie więcej zdjęć. Jako typowa baba uwielbiam jasne, pastelowe, cukierkowe dodatki, które zdobią półki, parapet czy ściany, a jeśli chodzi o meble, które są podstawą wystroju, to zdecydowanie góruje u mnie biel. Dotyczy to każdego mebla, który stoi w moim królestwie, pomijając oczywiście mój różowy tron :). Od początku jednak brakowało mi w pokoju białego, okrągłego, kawowego stolika, który klimatem wpisałby się w cały styl umeblowania. Jak dotąd zadowalałam się niezbyt urodziwym stolikiem szklanym, który po wielu latach mi się po prostu znudził i przestał zwyczajnie podobać. Nie dawno w końcu znalazłam idealny stolik, który już stoi na miejscu starego, sprawiając tym sposobem, że wreszcie mogę uznać mój pokój za idealny w 100%!

BACZNOŚĆ!

11 kwietnia 2016
Jakże się cieszę, że niektóre trendy w modzie wracają po wielu latach i utrzymują się na topie przez długi czas. Moda zawsze zatacza koło i to co modne było wiele lat temu, w końcu wielu z nas ponownie przemyca w swój styl. Znajdą się i tacy, którzy staromodnym wzorom mówią 'nie', ale suma summarum, chodliwy print i tak zaczyna oblegać sklepowe wystawy, a ludzie zaczynają szaleć na jego punkcie. Tak właśnie było ze wzorem moro, który kiedyś nosili głównie wojskowi, a teraz zdobi on niejedną kobietę. Co ma w sobie takiego ten męski pattern, że pokochał go świat mody, a przede wszystkim kobiety? Jest on po prostu wyrazisty, mocny i zdecydowany, przy jednoczesnym zachowaniu stonowanych barw. W aktualnym świecie mody nie ma granic, a to co kiedyś wydawało się tylko męskie, teraz jest też damskie... i na odwrót. Wszystko jest oczywiście kwestią doboru ubrań tak, by każdy element i detal ze sobą współgrał i wyglądał po prostu dobrze. A że w modzie wszystko zmienia się błyskawicznie, nie dziwne jest, że świat ten przeistoczył się w jeden wielki misz masz. Do takich modnych akcentów jak moro, trzeba jednak się przekonać. Ja nosiłam go jako dziecko w formie bojówek czy t-shirtów, a potem długi czas uważałam go za obciach. Wszystko zmieniło się kilka lat temu, kiedy moda stała się dla mnie jedną z ważniejszych kwestii wyglądu. Lubię czasem założyć coś co mnie wyróżni, a camo print zdecydowanie do takich należy. Co więcej, uważam, że można się w nim czuć w stu procentach kobieco, czego dowodem jest poniższa stylizacja. Kobieco mimo ciężkiego z pozoru printu, koloru i kaloszy. Kobieta to jednak potrafi! 

CHEER UP!

5 kwietnia 2016
Zauważyłam, że odkąd mój dzień wypełniony jest po brzegi mniej lub bardziej ważnymi sprawami, zaczęłam bardziej cieszyć się z małych rzeczy. Choć każdego dnia wkurzam się, że czas leci strasznie szybko i jest go zdecydowanie za mało w ciągu doby, to mam swego rodzaju wewnętrzny spokój ducha. Jeszcze niedawno kiedy znów się potknęłam, nie wyrobiłam w czasie, zawaliłam ważną sprawę czy znów napotkałam na swojej drodze sporą przeszkodę, szybko się poddawałam, optymizm spadał do zera, a mi nie chciało się praktycznie nic poza leżeniem pod kołdrą i marudzeniem na mój jakże beznadziejny los. Człowiek bywa głupi w wielu sytuacjach, ale najważniejsze, że uczy się na błędach. Moim błędem było zbyt szybkie poddawanie się, brak wiary w swoje możliwości i dawanie satysfakcji nieszczęściu, które czyha za rogiem każdego dnia. Tak naprawdę nie wiem co sprawiło, że zaczęłam bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Po prostu powiedziałam sobie pewnego razu, że od dnia następnego, każdy kolejny będzie łapaniem chwili, które następnie uczynię idealnymi. Choć nadal zdarzają się złe chwile, momenty zawahania, złości, kiepskiego humoru czy zdrowia, to i tak posiadam w sobie tę wewnętrzną siłę, która wciąż szepcze do ucha, że mam władzę nad swoim szczęściem i mam go aż w zanadrzu. Wtedy wstaję, otrzepuję się i idę dalej. Co więcej, staram się każdego dnia robić przynajmniej jedną rzecz, która sprawia mi przyjemność. I nie ważne czy jest to zrobienie sobie selfie, ugotowanie dobrego posiłku, zakupy czy trening na siłowni. Te najmniejsze właśnie rzeczy sprawiają mi ostatnio najwięcej radości, przez co po prostu chce się żyć!

JUICY

30 marca 2016
"Idź śmiało przez życie, miej wesołą minę, łap szczęście za nogi i duś jak cytrynę". Ten krótki, ale jakże motywujący cytat bardzo często pisały mi koleżanki w pamiętniku, który prowadziłam jako mała łobuziara. Pamiętacie te czasy? Krótkie wierszyki ku pamięci pisane kolorowymi długopisami, ozdobione na około kwiatuszkami i zagięte rogi, a pod nimi tajemnicze wiadomości. Ja nadal mam ten pamiętnik, z ulubionym Królem Lwem na okładce, kolorowymi kartkami w środku, zapinany na zatrzask. Nie jest on cały zapełniony, ale te kilka, krótkich tekstów wywołuje u mnie ogromny uśmiech na twarzy i przede wszystkim falę wspomnień. Koleżanki pisały mi wtedy przeróżne wierszyki i życzenia, ale podejrzewam, że jako kilkuletnia dziewczynka, nie do końca potrafiłam wyciągnąć z nich głębszy sens. Jako dziecko czerpało się radość z małych rzeczy, nie myślało się o przyszłości, problemach życia dorosłego, a jedynymi zmartwieniami były obdarte kolana po rowerowej wywrotce, klasówki dnia następnego, czy wołająca mama, która chciała abyśmy już wrócili do domu (a my zdecydowanie chcieliśmy nadal bawić się na podwórku). Czasami tęsknie za tymi czasami, gdzie głównymi rozrywkami w wolnym czasie były wycieczki rowerowe, granie w piłkę, klasy, w chowanego, podchody, zbieranie karteczek czy zabawek z Mc'Donalds, budowanie własnej 'bazy' z przyjaciółmi czy zabawy lalkami Barbie. Nie było tego wszechobecnego uzależnienia od internetu, komputera, telefonu, gier, telewizji... To wszystko żyło sobie obok.

SNEAKER HERO

23 marca 2016
Wraz z Łukaszem możemy nazwać się kolekcjonerami sportowych butów, których wśród naszych wszystkich rodzajów obuwia jest zdecydowanie najwięcej. Choć mamy ich sporo, to tak naprawdę do imponującej kolekcji cały czas dążymy. Cechuje nas przede wszystkim to, że nie decydujemy się na kupno wszystkich butów, które nam się podobają, a na te które podobają się najbardziej z tych przez nas zauważonych. Zazwyczaj wybór pada na te najbardziej charakterystyczne, trudno dostępne, lub wprost przeciwnie - bardzo popularne klasyki. Zarówno w jednych, jak i drugich bardzo ciężko jest czasem znaleźć jedną parę w naszym rozmiarze. Choć świetnych butów na rynku jest cała masa, nie rzucamy się na każdy model, który wpisuje się w nasz gust. Za cel wyznaczamy sobie zawsze te buty, które są wg nas najlepsze z najlepszych. Nasza lista must have sportowych butów tak naprawdę nigdy się nie skończy, a odhaczanie kolejnego modelu staje się naszym małym wyzwaniem. Wszyscy kolekcjonerzy czegokolwiek doskonale to zrozumieją. Dzisiejszy wpis to ciekawe zobrazowanie odhaczenia kolejnej pozycji, prezentacja nowego modelu, który pojawił się niedawno w ofercie Nike, a także prezentu, jaki sprawiłam swojemu ukochanemu na urodziny. Takie 3 w 1!




Instagram



SZABLON BY: PANNA VEJJS.