MINT FREEZE

20 stycznia 2016
Uwielbiam zimę m.in za to, że bez względu na nasłonecznienie, śnieżna aura zawsze dodaje niesamowitego uroku wszystkim zdjęciom. Nie ważne czy za tło robi zwykła ulica, alejka, park czy ogródek. Ta wszechobecna biel, która jest też naturalną blendą, przepięknie rozświetla kadry, a my czujemy się jak w lodowo-śnieżnej krainie. Trzeba przyznać, że zima na równi z jesienią, jest najcudowniejszym okresem pod względem widoków, krajobrazów i unoszącej się atmosfery. Robienie zdjęć w tym czasie to sama przyjemność, mimo tego, że mróz momentami nie pozwala się skupić. W zeszłym roku takich zdjęć nie udało mi się zrobić zbyt wiele (albo i wcale?), dlatego staram się korzystać kiedy tylko mogę z uroków stycznia i uwieczniać tę rażącą biel. Choć teraz trochę zmagam się z bólem gardła (tak wiem, biegałam bez szala to mam!), to planuję kolejne sesje, tym razem bardziej tematyczne. Czy uda mi się zrealizować plany? Okaże się, póki co zabieram Was na mały przegląd kolejnych. zimowych zdjęć, ale głównie prostej, codziennej stylizacji składającej się z obcisłych spodni, ciepłej bluzy i mojej ulubionej, miętowej kurtki. Taki oto zwyklaczek na zimowy spacer! 

WYJŚCIOWY SZLAFROK

14 stycznia 2016
W poprzednim poście widzieliście scenerię zimową, w dzisiejszym totalną jesień lub nawet i wiosnę. Wpis temu byłam czarną mambą, tym razem jestem szarakiem. Poprzednio miałam na sobie wysokie kozaki za kolano, tym razem też je mam, prawie że identyczne, bo w innym kolorze. We wpisie poniżej mam już nieco krótsze włosy, w dzisiejszym nieco dłuższe. O co tu chodzi? Zdjęcia, które dziś publikuję mają już prawie miesiąc, więc możemy spokojne cofnąć się o ten czas i przypomnieć sobie jaka pogoda nas nawiedzała jeszcze przed świętami. Jak widzicie, było słonecznie, dość ciepło i doprawdy przyjemnie. Sama nie wiem, dlaczego ta stylizacja przeleżała w moich folderach tak długo. Od tamtego czasu zdążyło się już wiele zmienić, np. wspomniana pogoda czy moja fryzura, która nieco się skróciła. Zmieniło się też moje nastawienie, plany, poglądy i gust. Tak niewiele minęło, a tak wiele zmian w moim życiu zaszło. Choć nadal jestem tą samą kreatywną, wesołą osobą, starającą się uśmiechać tak często jak się da, mającą swoje upodobania, styl, obraną fotograficzną ścieżkę i pomysł na życie, to postanowiłam sobie, że czas wyrzucić z życia wszystko co negatywne i złe. Pozbyć się myśli, które niepotrzebnie zaprzątają mi głowę, przestać przejmować się błahostkami, nie patrzeć na opinię innych i nie zważać na przeciwności losu. Nowy Rok dał mi ogromny zastrzyk energii i pozytywnego nastawienia. Teraz wszystko jest w moich rękach, bo poprzeczka podniosła jeszcze wyżej, a ustawiłam ją sobie...ja sama. 

FROZEN

10 stycznia 2016
Zima przyszła do nas wraz z nowym rokiem i zaskoczyła nas pięknym, białym porankiem. W każdym razie tak było u mnie. Kiedy wracałam z sylwestrowej imprezy było jeszcze szaro i sucho, a kolejnego dnia świat zamienił się w tę mroźną, zimową krainę, na którą tak niecierpliwie czekaliśmy podczas bożonarodzeniowych świąt. Dobrze, że jednak w końcu do nas dotarła, bo cierpiałam od poprzedniego roku na niedosyt zimowych zdjęć. Kiedy tylko na około zrobiło się biało, szybko wskoczyłam w przygotowany od jakiegoś czasu outfit i wybrałam się z lubym na zdjęcia. Zima zaskoczyła nas jednak nie tylko białym puchem, ale również niską temperaturą, która utrudniała nam swobodne, i jak zawsze, długie, beztroskie fotografowanie. Było tak przeraźliwie zimno, że z trudem panowałam nad ciałem, mimiką twarzy, a także swoimi pomysłami :D. Mimo tego, tak bardzo cieszyłam się z faktu, iż spadł śnieg, że żadne mrozy nie były mi straszne! Nawet mój niezbyt zimowy strój nie przeszkodził nam w realizacji zdjęć. A co do stylizacji - z reguły miłośniczka pasteli, tym bardziej zimą, tym razem postawiłam na totalny kontrast. Lubię "total black look" z elementem wyróżniającym. Nadal siedzi we mnie dziecko, bo uwielbiam te bajkowe motywy!

NOWY ROK - NOWE CELE!

6 stycznia 2016
Witam Was kochani w nowym już roku, z nowym wyglądem bloga, nową sobą, nowym nastawieniem i nowymi marzeniami, założeniami i celami, które wyznaczyłam sobie na ten 2016 rok. Ta świąteczno-noworoczna przerwa od blogowania była mi potrzebna, choć od internetowego świata nie potrafiłam całkowicie się odciąć. Starałam się bywać z Wami na moich social media, bo uważam, że taki stały kontakt jest potrzebny i wskazany i nie ma niczego złego w przeglądaniu waszych świątecznych zdjęć, przygotowań do sylwestra, czy wrzucaniu własnych ujęć z tej magicznej codzienności. Jednak to krótkie, a jakże długie jednocześnie oderwanie się od blogowania, pozwoliło mi przeanalizować swoje błędy, to co udało mi się osiągnąć przez miniony rok, moje sukcesy, wzloty, upadki, a także to co chciałabym jeszcze osiągnąć, nie tylko w blogowaniu, ale i w życiu. Takie analizy są bardzo istotne, a Nowy Rok sprzyja nowym postanowieniom, na które potrzeba wiele sił, determinacji i mobilizacji. Ja w tym roku mam wiele postanowień, jednak z własnego doświadczenia wiem, jak ciężko je zrealizować. Dlatego przyjęłam nieco inną taktykę, która wierzę, że przyniesie mi takie rezultaty, jakich oczekuję! 

GOTOWI NA ŚWIĘTA!

24 grudnia 2015
W mojej rodzinie święta zawsze wyglądają tak samo. Nie mam tu na myśli jednak nudy i rutyny, a wieloletnie, rodzinne tradycje, bez których nie wyobrażamy sobie tych dni. Czekamy na nie przez cały rok, zaczynając już o nich rozmyślać z początkiem listopada. A kiedy wkraczamy już w grudzień, przygotowania idą jak burza, ogarnia nas ta magiczna atmosfera, w powietrzu czuć już radość, a co za tym idzie, coraz bardziej nie możemy się doczekać. Okres oczekiwania na święta jest równie cudowny co same świąteczne dni, i mimo tego, że chcemy już przeżywać kolejny, wigilijny wieczór, to z drugiej strony żal nam znów odhaczyć kolejny świąteczny okres co wiąże się ze świadomością, że kolejny dopiero za rok. No ale te same słowa wymawiamy każdego roku, a czas błyskawicznie pędzi do przodu i zanim się obejrzymy, przyjdą do nas kolejne święta. Jest 24 grudnia - czyli nadszedł ten wielki dzień, który zapoczątkowuje wszystko. My już jesteśmy gotowi na święta od dłuższego czasu, a Ty?

WALKING DOWN THE STREET

17 grudnia 2015
Wiecie kiedy najbardziej lubię robić zdjęcia? Gdy zachodzi słońce, a raczej tuż przed jego zachodem. Już nie raz o tym wspominałam podczas lata, kiedy to mogło się obserwować, podziwiać i fotografować zachody bez żadnego problemu, siedząc na dworze długimi godzinami, bo dopiero późną porą mogliśmy cieszyć się tym cudownym widokiem. Zimą zachody słońca oglądamy bardzo wcześnie, a raczej często w ogóle go nie zauważamy, bo pochłonięci codziennymi obowiązkami nawet nie orientujemy się kiedy się ściemnia, a ściemnia się przecież błyskawicznie. Jakże się cieszę, że tamtego weekendu wybraliśmy się na zdjęcia na tyle późno, aby uchwycić w tle tę cudowną, lekką poświatę, która może nie ociepla już tak swym kolorem, ale prezentuje się równie pięknie co letnią porą. Nie ważne, że jest już chłodno - piękny zachód, spokojna uliczka, spełnianie się w swojej pasji, a przede wszystkim on. Bo nie było go tu dawno, a trochę stęsknił się za zdjęciami. A tak się złożyło, że w ten piękny obrazek wpasował się idealnie.

JAKI PREZENT POD CHOINKĘ DLA TATY?

13 grudnia 2015
Dobra - we wcześniejszym wpisie wymieniłam masę pomysłów na świąteczny prezent dla naszych mam, a teraz przyszła pora na propozycje dla ukochanych tatusiów :). Powiem szczerze, że na myśl przychodziło mi tyle fajnych opcji, że postanowiłam podsunąć Wam ich nieco więcej. Można powiedzieć, że wiele pomysłów, które opisywałam w poprzednim poście można też przypisać dla taty, ale starałam się nie powtarzać i wymyślić coś całkiem innego i w 100% męskiego. Jeśli jednak stwierdzicie, że jakiś pomysł z listy damskiej pasuje do Waszego taty, albo na odwrót - ten z męskiej dla mamy, to jak najbardziej możecie się na taki zdecydować. W końcu to Wy znacie swoich rodziców najlepiej, prawda? :) W drugiej części wpisu, tak jak w tym mamowym, przedstawię Wam jeden z prezentów, jaki otrzyma mój tata. Jak dobrze, że nie odwiedza on mojego bloga, haha :).




Instagram



SZABLON BY: PANNA VEJJS.