2 lipca 2015

MALAJKA

Kiedy obieram kierunek przyjemnego spaceru, który na celu ma odstresowanie i poprawienie humoru, często udaję się do stadniny mojej znajomej. To miejsce podobnie, jak mój nadjeziorny zakątek, ma swój urok i unoszącą się w powietrzu pozytywną aurę. To wszystko za sprawą tych przecudownych zwierząt, które swoją szczerością i naturalnością w mig odstraszają złe myśli. Ich przeszywający lecz pełen miłości wzrok, przepiękna sylwetka i dostojna natura wprawia nie tylko w zachwyt, ale przede wszystkim zachęca do spędzania w ich towarzystwie każdej wolnej minuty. Konie niesamowicie mnie uspokajają. Ubóstwiam je pod każdym względem, są dla mnie cudem natury i ciekawym zjawiskiem, które można podziwiać bez końca. Kojarzą mi się z niezwykłą siłą, temperamentem, gracją, ale też delikatnością i oddaniem. Oddaniem do właściciela, które obserwuje za każdym razem gdy przebywam w stadninie Natalii. Nie trudno zauważyć miłości do swojej Pani wyrysowanej w ich oczach. Ta niezwykła końska natura po prostu przyciąga i właśnie dlatego uwielbiam z nimi obcować. Podczas ostatniej wyprawy do stajni, do zdjęć pozowała ze mną przepiękna Malajka, którą nie mogę przestać się zachwycać. Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o posiadaniu siwego konia oraz własnej, małej stajenki. Tego marzenia raczej nie uda mi się już spełnić, ale całe szczęście mam wśród znajomych tak cudowna osobę, dzięki której mogę przytulić się do tych przyjaznych zwierzaków kiedy tylko zapragnę. 

29 czerwca 2015

TIME AND MORE

Długo nie mogłam przekonać się do noszenia zegarków, a teraz coraz częściej lądują na moim nadgarstku. Staram się mieć ich jednak niewiele, a porządne i wpisujące się w mój gust i styl. Choć moim wymogiem nie jest koniecznie znana i ceniona marka, to nie da się ukryć, że w temacie zegarków warto wydać trochę więcej i cieszyć się jakością przez długi czas. Do mojego skromnego zbioru dołączył niedawno cudowny zegarek marki Cluse, który wyróżnia się przede wszystkim klasyką i delikatnością. Jest bardzo uniwersalny i pasujący zarówno do eleganckich, jak i bardziej luźnych stylizacji. Osobiście jestem nim zauroczona!

25 czerwca 2015

WONDERLAND

Hej - spójrzcie tu! A teraz chodźcie ze mną. Wyobraźcie sobie, że podążacie za moimi krokami. Idziemy zarośniętą ścieżką, otoczoną bujną roślinnością. Mijamy osty, pokrzywy, ale też piękne listki i kwiaty. Potykamy się co chwilę o chwasty, kamienie lub o własne nogi. Wpadamy w pajęczyny, otrzepujemy się z małych muszek, odganiamy pszczoły i wstrętne komary. Co jakiś czas siada nam na ramieniu kolorowy motyl, by zaraz znów odlecieć w siną dal. Czujemy na zmianę chłodne i ciepłe powiewy wiatru, raz nam parno, a raz zimno. Przez kopułę z gęstych drzew przebijają się promienie słońca, a zaraz pochłaniają je ciemne chmury. Robi się ciemno, mrocznie, a za moment obserwujemy przepiękną grę świateł. Stąpamy dalej przed siebie, choć końca nie widać. I tak naprawdę nie chcemy go zobaczyć, bo ciekawi nas ta droga pełna niespodzianek. Przelatuje nad nami mnóstwo kolorowych ptaków. Latają nad drzewami, wyżej i niżej, przyglądając się i rozmawiając między sobą. Część z nich nagle odlatuje, a część siada wśród gałązek i nas obserwuje. Robimy krok w przód, a one razem z nami. Widzimy piękny, niekończący się krajobraz, usłany mniej lub bardziej ukrytymi skarbami. Mrugamy oczami niczym migawka aparatu, by zapamiętać i zatrzymać te widoki na zawsze. Kiedy ta droga się skończy? Nie wiem. Ale wiem jedno - nie ważne jak wiele przeciwności losu mnie spotka, jak wiele fałszywych i nie lubiących mnie osób podłoży mi nogę i podetnie skrzydła, ile złych chwil zwątpienia się pojawi i przez jakie góry problemów będę musiała przejść... będę tu z Wami. Bo dla tych czytelników, którzy podążają za mną z każdym wpisem właśnie tutaj jestem. Dla tych chwil sukcesu i własnej satysfakcji warto tutaj być. Dla Was szukam pomysłów, nowych miejsc i inspiracji. Dla Was idę tą magiczną ścieżką, pstrykając setki zdjęć, abyście przenieśli się w mój świat. Bo ten blog, to mój mały, magiczny, baśniowy, kolorowy, dziewczęcy i w 100% 'mój' świat. 

22 czerwca 2015

KIEDY WSCHODZI SŁOŃCE...

Szósta rano. Przez duże, zasłonięte starą roletą okno, dobija się ostre, poranne słońce. Budzą mnie głośne arie ptaków siedzących na wysokich choinkach wśród szyszek i radośnie szczekający pies sąsiada. Lekki powiew wiatru wpadający przez uchylone okno powoduje delikatną gęsią skórkę. Chłodna kołdra przyjemnie otula ciało, ale ochota by wyrwać się ze snu i napawać się świeżością jest większa. Wstaję zostawiając za sobą dźwięk skrzypiącego łóżka. Otwieram szeroko drzwi i wpuszczam do środka rześkie powietrze przepełnione zapachem igliwia i porannej rosy. Wychodzę boso na taras wpadając po drodze w delikatne pajęczyny, jednocześnie odganiając od siebie małe, kolorowe ważki, które przyleciały na spacer znad brzegu. Wsłuchuję się w szum drzew, biorę głęboki wdech i wracam do środka. Czeszę swoje potargane przez noc włosy, związując w luźny koczek, a następnie odświeżam twarz letnią wodą. Próbuję doprowadzić się do ładu malując delikatnie rzęsy, ale i tak czuję się jeszcze zaspana. Podnoszę roletę i wpuszczam do pomieszczenia rozświetlony poranek, malujący przepiękne cienie na podłodze. Siadam na wiklinowym, bujanym fotelu, za mną bałagan i nieład, a wokół unosi się zapach starego drewna. Patrzę przez przybrudzone, zamazane okno, widząc bujną roślinność, las, który zasłania już widok na taflę jeziora i przebiegającą w tle puszystą kunę. Uśmiecham się i napawam tą chwilą. Jestem w miejscu, gdzie czuję się najlepiej, gdzie w powietrzu unosi się magia, gdzie oddech jest spokojny i zdrowy, a każdy zakamarek przywołuje cudowne wspomnienia. Ogarnia mnie spokój, odprężenie i pozytywny dreszcz. Bujam się lekko odbijając od podłogi opuszkami palców i rozmyślam nad urokiem tego miejsca rozluźniając każdy milimetr ciała. W tak idealnym azylu czekam aż mój ukochany przebudzi się ze snu, by przygotować nam smaczne, ulubione śniadanie...

19 czerwca 2015

TYYYLE WYGRAĆ!

Lubicie grać w różnych loteriach? Macie szczęście w konkursach, grach i rozdaniach? Sprawdzacie na bieżąco wyniki lotto? Kupujecie zdrapki czy kupony i z ogromnymi emocjami sprawdzacie wyniki? A może już udało Wam się coś wygrać, sumiennie gracie dalej, bądź w ogóle nie wierzycie w swoje szczęście i fart? Mnie choć udało się kilka razy w życiu wygrać mniejszy lub większy konkurs, to na ogół nie miewam szczęścia w tego typu grach. Zazwyczaj wygrane w wielkich loteriach to naprawdę czysty przypadek i jedna osoba na wiele milionów, której po prostu się tego dnia udało. Zawsze mówię z żartem, że prędzej strzeli mnie piorun niż wygram w wielkiej loterii... Ale rozmyślając nad tym głębiej i patrząc na moje dotychczasowe życie, a w szczególności na ostatnie miesiące, uważam, że wygrałam coś o wiele cenniejszego niż worki pełne pieniędzy. Kiedy w głowie pojawia się marzenie, zazwyczaj zaczynamy znów marzyć by się spełniło. A gdy to następuje, ma to niewyobrażalną siłę i daje nam ogromne pokłady szczęścia i satysfakcji. Prawdopodobnie porównywalne uczucie towarzyszyłoby nam gdybyśmy skreślili szóstkę w totku, gdy do wygrania byłoby 20 milionów zł. Jak dobrze, że to samo można poczuć odnosząc sukces, o jakim od dawna się śniło... O jaki się zabiegało, dla którego traciło się masę czasu, nerwów, a nawet zdrowia. Mój ostatni sukces to jednocześnie mój największy, wygrany los na loterii. Loterii jaką jest życie, w którym wszystko jest możliwe, a odniesienie sukcesu zależy tylko od nas. Dlatego cokolwiek się dzieje, gdziekolwiek jesteście i w jakiejkolwiek jesteście sytuacji - nigdy się nie poddawajcie i walczcie dalej o swój wygrany los. Bo żeby cokolwiek wygrać, trzeba grać. Nawet o te grube miliony :) PS. Tyyyle wygrałam, a chodzę w podartych spodniach... :D Cóż...coś za coś, haha :D

16 czerwca 2015

CIIII...

Każdy z nas w wirze codziennych obowiązków, zmartwień czy problemów miewa momenty, gdy nie ma już sił, stres i nerwy przerastają, a całe ciało i umysł woła 'stop!'. Nie ważne jak duże są te problemy, jak wiele obowiązków mamy, czy uczymy się, czy już pracujemy i z jakimi sytuacjami zmagamy się każdego dnia. Każdy człowiek ma swoją własną granicę, po której przekroczeniu pada bez sił i marzy o wyciszeniu. Każdego irytuje, męczy i wykańcza coś innego. Czasem mała błahostka, głupia kłótnia czy gorszy dzień lub samopoczucie potrafi wyssać z nas ostatki dobrego humoru i weny do życia. Małe rzeczy potrafią wytrącić z równowagi, a my często się temu poddajemy i wiele na tym tracimy. Co wtedy robić? Ja uciekam. Uciekam gdzieś, gdzie nie dopadnie mnie żaden problem, rozterka czy łza. Gdzieś, gdzie czas stoi w miejscu, a odczuwam jedynie wiatr, zapach wody i szum trzcin. Jedyna emocja jaka wtedy mi towarzyszy to satysfakcja z osiągniętego spokoju i wyciszenia. Zamykam umysł i nie dopuszczam do niego żadnej negatywnej myśli. Podłączam się jak ładowarka do telefonu i czerpię z tego miejsca ogromną energię, ładując swój akumulator by następnego dnia wstać i stawić czoła całemu światu. To miejsce za każdym razem spada mi z nieba i myślę, że dzięki zdjęciom jakie tu umieszczam, poczujecie jego magię. Życzę każdemu z Was odnalezienie takiej oazy, którą owiniecie się jak kocem i wypuścicie z siebie każdy negatywny impuls. 

13 czerwca 2015

NEW IN

Po powrocie z wycieczki zastałam w domu stos paczek z nowościami, które postanowiłam Wam w części pokazać :). Ponieważ zbliża się lato (czasami można stwierdzić, że dawno już przyszło) większość z nich to lekkie i zwiewne części garderoby, za którymi tęskniliśmy przez całą, chłodną zimę. Teraz nadszedł ten czas, kiedy wyciągamy je z dna szafy i wrzucamy na siebie każdego dnia, bo pogoda nas rozpieszcza! Ponieważ moje szafy zasiliły nowe, cudowne, letnie sukienki i nie tylko, teraz większość postów będzie pachniała latem i słońcem! Oby nasz klimat nas nie zaskoczył i nagle nie przywołał ponownie jesieni, ale ja jestem dobrej myśli! W ten weekend wybywam znów nad jezioro z ukochanym, gdzie planujemy pstrykać sesję za sesją! :) Trzymajcie kciuki, bo pragnę zasypać Was cudownymi wpisami. No ale przejdźmy do tych nowości...