ŚWIĘTA Z KIK

11 grudnia 2017
Zaraz po jesieni, kolejnym moim ulubionym okresem są Święta Bożego Narodzenia. Sama do końca nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tak bardzo raduję się wkraczając w listopad, a tym bardziej grudzień. To, że Święta są wyjątkowe i magiczne wie prawie każdy. Prawie każdy też kocha wigilijne potrawy, ubieranie choinki, wręczanie prezentów, wieczory przy kominku z rodziną czy pasterkę. Przeżywamy to co roku, jednak radość z tych dni zawsze sięga zenitu, mimo tego, że tradycje się nie zmieniają, a nasze Święta zazwyczaj wyglądają tak samo. Na te dni czeka się najbardziej, a jest to bez wątpienia najlepszy czas w ciągu całego roku i chyba niewielu z Was się nie zgodzi. Kiedy zaczyna się listopad, moje myśli wędrują już w kierunku dekoracji, choinek, świątecznych dań i właśnie tej magii, o której pisałam w pierwszych zdaniach. Ale opisać swojej euforii na nadchodzące Święta nie potrafię. Tego zwyczajnie nie da się opisać. Ogromnie cieszę się, że jestem miłośniczką dekoracji, świecidełek, pierniczków, mikołajów, skrzatów i wszystkiego, co związane ze Świętami bo mogę się tym nacieszyć naprawdę długo. Sklepy zalewają świąteczne dekorację już nawet w październiku, na co wielu z Was narzeka. Dla fotografa, a dodatkowo miłośnika tego typu gadżetów jakim jestem ja, im wcześniej tym lepiej! Nie wyobrażam sobie dekorować domu, ubierać choinki czy kupować prezentów tuż przed Świętami. Oszalałabym z nadmiaru pracy, braku czasu i przepychanek w sklepach. Chcę nacieszyć się Świętami, które dla mnie zaczynają się dwa miesiące przed. W tym roku sklep KIK sprawił, że znów poczułam Święta zanim jeszcze wszyscy zaczęli o nich myśleć.


STRRRASZNEGO HALLOWEEN!

31 października 2017
Co roku powtarzam, że uwielbiam wszelkie święta oraz dni, kiedy świat przybiera inne barwy, bieg i atmosferę. Mam na myśli dni, z którymi kojarzą się dane kolory, dekoracje czy tradycje. Jestem miłośniczką wszelkich dodatków, którymi można zmienić wnętrze domu, aranżację na zdjęciach czy zwyczajnie klimat dookoła. Nie muszę chyba przypominać, że na topie listy znajdują się święta Bożego Narodzenia. One są bezkonkurencyjne pod każdym możliwym względem. Ale lubię, kiedy jednodniowe święta czy okazje zmieniają otoczenie poprzez klimatyczne dekoracje, kojarzące się bez wątpienia z danym dniem. Zostawmy na boku tematy religijne, których absolutnie nigdy nie poruszałam publicznie i nie zamierzam zacząć. Prezentując tu siebie lub moje fotograficzne czy aranżacyjne wyczyny, skupiam się tylko i wyłącznie na kwestiach wizualnych i klimatycznych. I tak też ma być tym razem. W poprzednim wpisie wspominałam, że jestem osobą bardzo strachliwą, która boi się m.in horrorów, duchów, zombie, kościotrupów czy wszelkiego robactwa, a jednak kolejny już raz wystroiłam swoją piwnicę w tego typu straszydła. Myślę, że świadomość, że są to rzeczy sztuczne ujarzmiła mój strach, choć przyznam szczerze, nie było mi lekko przesiadywać obok w studio i patrząc kątem oka na stojącego niedaleko kościotrupa. Mimo tego, ogromną przyjemność sprawiło mi dekorowanie całości, a potem bawienie się ze znajomymi w stworzonym wspólnie klimacie. To była już druga mini impreza z okazji Halloween, całkowicie inna niż ROK TEMU, choć odbywała się w tym samym miejscu, a jej scenariusz był niemalże identyczny. Jesteście ciekawi jak udekorowaliśmy piwnicę? Patrzcie dalej!

PUMPKIN MONSTER

28 października 2017
Macie czasem tak, że lubicie coś, ale jednak nie lubicie? Coś Wam się podoba, ale jednak nie przepadacie za tym? Trzymacie się od tego z daleka, a jednak lecicie tam, gdzie to widzicie? Ja taka właśnie jestem. Boję się żywiołów - ognia, wody, wiatru, ale codziennie śledzę mapy wiatrów na świecie, oficjalne strony o huraganach czy tajfunach, a podczas samego huraganu najchętniej wyszłabym na dwór go sobie oglądać. Tak samo jest z burzą - kiedy wali piorunami, chowam się pod kołdrą, ale czekam na każdy kolejny grzmot i przy okazji wyglądam przez okno zobaczyć te piękne iskry na niebie. Panicznie boję się pająków, nietoperzy, zombie, duchów, kościotrupów, a co roku dekoruję swoją piwnicę na Halloween w same stwory mrożące krew w żyłach. Nie lubię oglądać horrorów, ale chętnie je jednak oglądam, do tego stopnia, że jadę w najbliższy wtorek na maraton nocny do kina. Nienawidzę pić kawy, ale wszystko co kawowe lubię wąchać i zwyczajnie mieć. Nie znoszę grzybów, ale chętnie je zbieram, oglądam lub zajadam...ale coś o ich smaku. Podobnie jest z dyniami - nie lubię dyniowych dań, a nawet ich zapachu. A kiedy widzę pole dyniowe, śmigam tam, aż się za mną kurzy. Taki ze mnie właśnie stwór, choć jestem pewna, że wielu z Was wie o czym mówię. To tak w nawiązaniu do dzisiejszego wpisu, w którym prezentuję Wam wspomniane przed chwilą dynie, które dla mnie po prostu świetnie wyglądają...

26 LAT MINĘŁO

12 października 2017
To już moje 26 urodziny - jak ten czas leci! Pamiętam dokładnie moją osiemnastkę, jakby była wczoraj, a tu powoli zbliżam się już ku trzydziestce. No cóż! Nie ma co narzekać, bo czuję się w swoim wieku znakomicie, a liczba 26 bardzo mi się podoba! Jestem bardzo młoda, mam całe życie przed sobą, a świat stoi otworem! Mimo swojego wieku, czuję się jednak czasem jak małe dziecko. Chyba w każdym z nas drzemie kilka dziecięcych cech i to do końca życia! Nie uważam tego jednak za wadę, a odrobinę szaleństwa, którą każdy powinien sobie serwować co jakiś czas! Jeśli chodzi o mnie, to dziecięce cechy dają o sobie znać dosyć często. Uważam się za dojrzałą osobę, ale co chwilę koloruję sobie codzienność barwami rodem z bajek o księżniczkach. Róż, pastele, pozytywne, jasne barwy, różyczki, kocyki, figurki, dekoracje, dodatki... Najlepiej jakby cały świat był jaśniutki niczym słodkie pianki marshmallows! Takie klimaty zdecydowanie poprawiają mi humor! Kiedy za oknem hula wiatr, jest szaro, buro i ponuro, to chwytam za aparat, rozkładam jasne lub kolorowe dekoracje i odpycham złe myśli fotograficznym szaleństwem! Lubię nowoczesność, stonowane barwy, klasykę i powagę, ale zarówno moje bliskie otoczenie, jak i zmysł fotograficzny jaki posiadam, jest dość konkretnie określony w kolorystyce różu i jego pochodnych, a także każdym innym odcieniu pastelowych barw. Zauważyliście już na pewno, że na moim profilu instagramowym aż roi się od słodyczy! Czy to źle? Na pewno nie każdy lubi cukierkowy świat tak jak ja, ale mi zdecydowanie on sprzyja! Dlatego też moje urodzinowe zdjęcia, dodatki, tort czy balony nie mogły być w innym kolorze niż róż. No dobra, róż i elementy bieli, szarości i złota, co by nie było aż za słodko. Te zdjęcia to cała ja - ja tutaj, dla Was. Taki określiłam sobie tor, po którym jadę dość szybko swoim idealnym, różowym garbusem! Szarości mam w nadmiarze codziennie - w końcu mamy jesień :) Ale tutaj? Szarość będzie gościć ewentualnie na ubraniach lub ciekawych dodatkach!

POLSKA SREBRNA JESIEŃ

4 października 2017
Z jakimi kolorami kojarzy Ci się jesień? Bo mi ze złocistym żółtym, czerwienią, brązem, pomarańczem, bordo... a także z odcieniami beżu, butelkowej zieleni czy szarości. Idealna jesień to ta piękna, słoneczna, nie koniecznie ciepła, ale przyjemna, z lekkim powiewem wiatru, mgłą po zmierzchu, a nawet z kałużami wzdłuż ulic. Jednak mój dzisiejszy wpis nie do końca wpisuje się w tę kolorystykę, bo na jeden z jesiennych spacerów wybrałam się co prawda w odcieniach szarości, ale z dodatkiem srebra zamiast złota, z którym nasza polska jesień się przecież kojarzy. Srebrne kurtki skradły moje serce już w sezonie wiosennym, kiedy to nabyłam swoją pierwszą, lekką i przeciwdeszczową kurtkę w tym błyszczącym odcieniu. Tym razem postawiłam na puchacza, który naprawdę fajnie grzeje! I przyznam szczerze, że mimo swojego kosmicznego wyglądu, świetnie wpisała się w otaczający mnie jesienny, złocisty klimat, czyż nie? Stylizacja prosta, w moim stylu, czyli dość jasna i pastelowa, w czym czuję się generalnie najlepiej. Przyznam jednak szczerze, że bardziej pasuje mi ona do zimowej scenerii, ale nie mogłam się powstrzymać przed tym połączeniem. W takim razie kiedy spadnie śnieg (liczę na to!), trzeba będzie zrobić zdjęcia w tej kurtce ponownie! :)